Witamy na portalu BezpiecznySenior.eu

Relacje międzyludzkie

Przyjazne, dobre relacje międzyludzkie - to samo zdrowie i bezpieczeństwo. Spotykam znajomego seniora, jednego z wielu i podobnego do mnie. Ma swoje (małe i duże) kłopoty i radości, czasami korzysta z poradni zdrowia - ale codziennie stara się „być na chodzie”. Nie siedzi, nie nudzi, nie narzeka i nie jest nieomylny.

Nasze największe, szczytowe sukcesy życia być może mamy za sobą. Jednak jesień życia również jest kolorowa, pod warunkiem że taką sobie wybierzemy. Jeśli wracamy do wspomnień i do ludzi - to do miłych, budujących i życzliwych, które poprawiają samopoczucie i czynią nas silniejszymi. Na dodatek dzielimy się tym z bliskimi.

Przeciwieństwem tego jest zamykanie się w sobie, w przysłowiowych „czterech ścianach” i w morzu czarnych myśli. Towarzyszy temu porzekadło w rodzaju „wczoraj było źle, dzisiaj jest tragicznie, ale jutro to chyba… będzie koniec świata”. Czy, w takiej „samoizolacji”, można być zdrowym na duchu i ciele?

Dlatego - mając świadomość, że ludzie, otoczenie i środowisko życia seniorów jest takie, jakie jest - staramy się być i przebywać z optymistami i w świecie otwartym na dobrych ludzi (a nie na rzeczy, pretensje, czy na głupotę). Oni szanują nas, a my szanujemy ich, zawsze znajdą coś miłego, a co najmniej dobre słowo. Są między nami, a nie przeciw nam (choć czasami kierują się własnym interesem).

Życie ludzkie jest jednorazowe, a świat trwa nadal - choć ulega przemianie na naszych oczach. Zadbajmy, by nasze dzisiaj i jutro było spokojne, z uśmiechem na twarzy i życzliwym słowem na ustach, pozbawione nadmiaru emocji (szczególnie negatywnych). Małe, codzienne radości sprawiają dużą poprawę nastroju.

Esencją tych refleksji jest przyjaźń i przyjaciele. Bardzo bliskie redakcji portalu są złote myśli wielkich umysłów:

- „Przyjaciół traktuj, jak obrazy. Umieszczaj ich w najlepszym świetle”,

- „Kto szuka przyjaciela bez wad, zostaje sam bez przyjaciół”,

- „Przyjaźń jest winem życia”.

Na przestrzeni wieków - w różnych kulturach i niezależnie od siebie - sformułowano wiele głęboko humanistycznych myśli o pięknym życiu. Stąd cudzysłowy oznaczają wielość ich autorów.

"Dieta cud, czyli absolutna nowość"

Nie da się ukryć, że tytuł jest „mocno naciągany” i na dodatek zapożyczony z reklamy. Z drugiej strony, czy zawsze trzeba być „śmiertelnie” poważnym i pochmurnym (jak ostatnie dni)?

Otóż ta najnowsza dieta, pozostaje w związku z obficie i smakowicie zastawionym stołem świątecznym i sylwestrowym. Siedzimy przy nim, zajadamy, gawędzimy, popijamy, dokładamy itd. Wszystkiego warto spróbować, a w miarę jedzenia - apetyt rośnie. Wszystko jest „na bogato”.

Nie wypada sprawić przykrości pani domu – babci, mamie i żonie. Wreszcie tradycja zobowiązuje, o czym życzliwie przypomina radio, a telewizja została „przeniesiona do kuchni” i krok po kroku pokazuje, jak można przyrządzać najlepsze smakołyki - bo polskie, europejskie czy amerykańskie.

Jednocześnie, mamy cały „blok” audycji o przywracaniu organizmu do normalnego funkcjonowania (a także: leki, zamienniki i suplementy w promocji) - po przejedzeniu, przepiciu lub „odsiadce” na kanapie.

Oczywiście tradycja jest wartością bezcenną, stanowi o naszych korzeniach, należy ją szanować. Od czasu do czasu możemy też poluzować przeróżne ograniczenia i rygory w zakresie odżywiania, czyli „poszaleć”.

W tym miejscu przechodzimy do 365 dni w roku i do piątego grzechu głównego, czyli „Nieumiarkowania w jedzeniu i piciu”. Nie jest odkrywcze, ale za to prawdziwe - spostrzeżenie o skali rodaków z nadwagą. Jest to zjawisko groźne, chorobogenne i (bez okularów) widoczne na ulicy i w domu.

Jeżeli dotyka ono seniorów, to zważywszy na ich mniejszą aktywność fizyczną i obniżoną odporność, powinno nas skłonić do zmian w codziennym jadłospisie. O szczegóły pytajmy specjalistów, czyli lekarzy rodzinnych, dietetyków, a także tych znajomych, którzy radzą sobie z tym praktycznie.

Tutaj - nie siląc się na zbytnie mentorstwo - polecamy jedynie nową piramidę zdrowego żywienia i aktywności fizycznej 2017, opracowaną przez Instytut Żywności i Żywienia. To było na poważnie, a na wesoło dodajmy: „jedz o połowę mniej (ale częściej) - a ruszaj się dwa razy więcej”.

Sanatorium

Sanatorium było, jest i będzie miejscem spotkań seniorów. Niestety w obecnych czasach trzeba uważać co i gdzie się mówi. Szczególnie jeśli w miejscu tym, znajduje się cała masa obcych nam ludzi.

W takim ośrodku oprócz gimnastyki, zabiegów, kuracji i innych świadczeń jest czas na spotkania towarzyskie, rozmowy, dyskusje i inne aktywności. Na co należy zwrócić uwagę i zawsze mieć gdzieś „z tyłu głowy” to odpowiedzialne postawy z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego, naszej rodziny i majątku.

W towarzystwie warto zachować wstrzemięźliwość i wypowiadać się tylko w tym zakresie i w taki sposób, aby nie przedstawiać za bardzo informacji o miejscu naszego zamieszkania, stanie posiadania, imionach bliskich nam osób i ich miejscu zamieszkania. Dotyczy to osób, które przypadkowo spotkamy na zabiegach oraz osób, z którymi zajmujemy pokój w sanatorium. I nie chodzi tutaj o to, aby oskarżać bezpodstawnie naszych współlokatorów, ale o to, aby przez nieuwagę lub bez zastanowienia nie przenosili tych informacji dalej.

To nie przypadek, że często złodziej wie o nas więcej niż niejeden członek naszej rodziny. Mamy bowiem coś w sobie, że jak spotykamy obce nam osoby, to się otwieramy i „wyrzucamy” z siebie wszystkie żale i pretensje, w tym też szczegółowe informacje dotyczące naszego życia i życia naszych bliskich. Sami w ten sposób niestety możemy ściągnąć na siebie problemy.

Sanatorium to nie miejsce na zwierzenia, nawet jeśli kogoś bardzo polubimy. Niestety nie wszystkie osoby akceptują takie postawy. I szkoda. Wyobraźmy sobie, że pochwalimy się gdzieś przy stoliku w sanatoryjnej restauracji o posiadanych kosztownościach, dopowiadając, że trzymamy je w drewnianej szkatułce w szafie. Do tego dopowiemy jeszcze gdzie mieszkamy. W ten sposób możemy sami na siebie ściągnąć kłopoty, ponieważ ktoś siedzący obok może dokładnie te wszystkie informacje zapamiętać, a wiedząc, że nie ma nas w domu (przecież przebywamy w sanatorium i będziemy w nim jeszcze jakiś czas) może ze spokojem włamać się i okraść nas.

Opisywana wstrzemięźliwość powinna obejmować także podawanie naszego numeru telefonu – może on bowiem zostać później wykorzystany do oszustw np. metodą na „wnuczka”.

Nasza ostrożność powinna być również wzmożona przy nowych znajomościach. Jak podała na swojej stronie internetowej Komenda Miejska Policji w Poznaniu, miało tam miejsce dziwne zdarzenie.

Piotr L., mieszkaniec Kędzierzyna Koźla, będąc w sanatorium poznał 50-letnią poznaniankę. Jak czytamy w komunikacie: „Zaprzyjaźnili się i po zakończeniu turnusu postanowili się spotkać. Mężczyzna przyjechał odwiedzić swoją znajomą do Poznania. Jeszcze tego samego wieczora, gdy zarówno właścicielka mieszkania jak i jej córka oraz narzeczony już spali, ukradł kobiecie telefon. Następnie próbował wyjść z mieszkania. Wtedy obudzili się domownicy. Mężczyzna w kierunku twarzy swojej znajomej rozpylił gaz pieprzowy jednocześnie obezwładniając ją.

Piotrowi L. udało się uciec z mieszkania ze skradzionym telefonem. Zapomniał jednak o swojej torbie z dokumentami i rzeczami osobistymi. Domownicy natychmiast o zdarzeniu poinformowali policję. Po kilkunastu minutach mężczyzna wrócił po swoje rzeczy. Gdy 50-latek wchodził po schodach prowadzących do mieszkania znajomej został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Telefon o wartości 500 złotych, który został skradziony przez mężczyznę został odzyskany. Piotr L. przyznał się do popełnienia przestępstwa. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności”.

Cóż więcej tu dodać? Uczmy się na cudzych błędach.

Darmowe leki dla seniora

Komu przysługują darmowe leki? I jak je otrzymać? Za nami pierwszy rok działania rządowego projektu „Leki 75+”, z którego skorzystało ok. 2,2 mln seniorów. Na jego realizację w 2017 roku przeznaczono 564 mln złotych. Do efektów działania zalicza się 40 milionów wydanych opakowań bezpłatnych leków, 15 mln zrealizowanych recept z kodem uprawniającym „S” oraz 1530 pozycji na liście leków 75 plus.

Z uprawnienia bezpłatnych leków mogli skorzystać wszyscy Ci seniorzy, którzy ukończyli 75 rok życia, otrzymali receptę z kodem „S”, a ich lek znajdował się na wykazie bezpłatnych leków i był objęty refundacją.

Wspomnianą receptę może wystawić zarówno lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, pielęgniarka podstawowej opieki zdrowotnej oraz lekarz wypisujący receptę dla siebie lub dla rodziny. Niestety leków tych nie mogą przepisać lekarze specjaliści. Nawet wtedy jeśli uznają za stosowne leczenie danego schorzenia właśnie za ich pomocą. Mogą oni za to przekazać lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej stosowną informację. Informacja ta musi być zawarta na piśmie z uwzględnieniem zdiagnozowanej choroby i zaleconego leczenia. Wtedy lekarz pierwszego kontaktu będzie mógł przepisać leki bezpłatne.

Do bezpłatnych leków zalicza się te, które stosowane są w leczeniu chorób wieku podeszłego, czyli m.in. przy nadciśnieniu tętniczym, chorobie niedokrwiennej serca, chorobie zakrzepowo-zatorowej, astmie i przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc, cukrzycy, depresji, choroby Parkinsona, czy jaskrze.

Od osób, które skorzystały z bezpłatnych leków wiemy, że faktycznie ich budżet domowy został odciążony. Mniej pieniędzy zostawiają w aptece, co jest pozytywną zmianą dla nich. Nie raz bowiem zostawiali tam znaczną część swojej emerytury lub renty. Często kosztem innych wydatków np. na jedzenie lub ubranie.

W 2018 roku na realizację projektu „Leki 75+” Ministerstwo Zdrowia planuje przeznaczyć ponad 643 miliony złotych, stopniowo co roku podnosząc tę kwotę by w roku 2025 roku wyniosła ona 1 miliard 203 miliony złotych. Więcej informacji o projekcie znajdziemy na stronie 75plus.mz.gov.pl.