Witamy na portalu BezpiecznySenior.eu

Droga "na skróty"

Bezpieczeństwo pieszych jest kluczowe jeśli chodzi o ruch drogowy. Niestety część pieszych, dotyczy to także seniorów, wybiera dłuższą drogę w celu przejścia na drugą stronę jezdni. Dłuższą, bo zamiast przejść w linii prostej (prostopadle do osi jezdni), wybieramy chodzenie na ukos, wydłużając w ten sposób i drogę i czas, jaki spędzamy na jezdni.

Takie zachowanie jest jedną z przyczyn wypadków z udziałem pieszych. Potęguje to fakt, że odbywa się to w miejscach niedozwolonych. Często są to miejsca o ograniczonej widoczności np. przez krzewy, zakręty lub wzniesienia. Na obszarach wiejskich dodatkowo często brakuje oświetlenia ulicznego.

Zachowanie ostrożności i przestrzeganie przepisów obowiązuje wszystkich, nie tylko kierowców. Pamiętajmy i stosujmy zasadę, że przechodzić na drugą stronę należy najkrótszą drogą. Do tego nie przechodźmy na zakrętach i przed wzniesieniem, ani nie wchodzimy na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody. Najlepiej korzystać z przejść dla pieszych.

Przejście na drugą stronę jezdni poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, o ile najbliższe przejście znajduje się w odległości większej niż 100 metrów. Tak stanowi art. 13 ustawy Prawo o ruchu drogowym. I dodaje, że pieszy w takiej sytuacji jest obowiązany do ustąpienia pierwszeństwa pojazdom. Nasze przejście na drugą stronę nie może spowodować zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub utrudnić ruchu pojazdów.

Ileż to razy byliśmy świadkami lub co gorsza sami stosowaliśmy, takie właśnie zachowania. Dobrze jeżeli kończyły się bez szkody. Gorzej jeśli stanowiły przyczynę wypadku. Nieuważne i nieprawidłowe przekraczanie jezdni może się skończyć tragicznie. Czytamy i słyszymy o tym w mediach niemal codziennie. 

Wnuki w samochodzie

Jako seniorzy mamy przeróżne obowiązki. Szczególnie ważne i odpowiedzialne są te, które dotyczą pomocy w wychowywaniu naszych wnuków i prawnuków. Część seniorów aktywnie uczestniczy w takich czynnościach, jak podwożenie najmłodszych członków rodziny do klubu malucha, żłobka, przedszkola lub szkoły.

Taka „podwózka” wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Od strony przepisów ruchu drogowego znaczenie mają zapisy artykułu 39 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który jasno precyzuje, że mamy obowiązek wozić dziecko w przystosowanym do tego foteliku o ile wzrost dziecka nie przekracza 150 cm. W tym samy artykule ustawodawca przewidział pewien wyjątek w tym zakresie. Mianowicie: „zezwala się na  przewożenie  w pojeździe  […],  na  tylnym  siedzeniu  pojazdu, dziecka  mającego  co  najmniej  135 cm  wzrostu  przytrzymywanego  za  pomocą  pasów bezpieczeństwa w przypadkach, kiedy ze względu na masę i wzrost dziecka nie  jest  możliwe  zapewnienie  fotelika  bezpieczeństwa  dla  dziecka  lub  innego urządzenia przytrzymującego dla dzieci zgodnego z warunkami, o których mowa w ust.3 ustawy”.

W tym miejscu warto wyraźnie zaznaczyć, że zwolnienie to dotyczy sytuacji wyjątkowych,  w których dziecko – ze względu na swoją masę ciała i wzrost – zwyczajnie nie mieści się w foteliku dedykowanym dla jego wieku.

Noworodki natomiast, powinny być przewożone w odpowiednich nosidełkach, które da się przymocować do siedzenia pasami bezpieczeństwa. To samo dotyczy fotelików dla trochę starszych dzieci. Nowsze samochody mają specjalne zaczepy nazywane „isofixami”. Dzięki nim fotelik jest mocowany szybciej. Zapewniają też większe bezpieczeństwo.   

Można również zakupić bazę easyfix (osobną podstawę), którą na czas wożenia dzieci mocuje się do tylnego siedzenia niemalże „na stałe”. To do niej mocuje się (jako osobny element), nosidełko lub fotelik dla dziecka. Takie rozwiązanie jest również wygodniejsze dla użytkowników – nie trzeba się „plątać” z pasami.

Na fotelikach samochodowych nie warto zbytnio oszczędzać. Powinien on być dostosowany do wieku, masy i wzrostu dziecka. Stosowne i wyraźne oznaczenia znajdują się na fotelikach. Niektóre „rosną wraz z dzieckiem” – szczególnie na początku – gdzie, kiedy dziecko trochę podrośnie, odczepia się kolejne elementy i reguluje pasy, dostosowując fotelik do aktualnych potrzeb.

Należy pamiętać, że chodzi tutaj o bezpieczeństwo naszych wnuków i prawnuków. Zwykłe pasy bezpieczeństwa nie zapewniają dziecku należytej ochrony – dziecko może z nich wypaść lub zostać przyduszone.  

Jeśli zamierzamy podróżować z wnukami lub prawnukami, pamiętajmy, by przy odbiorze dziecka od rodziców – poprosić ich o przekazanie nam fotelika. Jeśli podróżujemy często – zainwestujmy w drugi fotelik. Wtedy jeden będzie jeździł w samochodzie rodziców, a drugi z nami i nie będziemy musieli go co chwilę przekładać.      

Można dodać, że w 2017 roku, za brak fotelika lub przewożenie dziecka poza nim lub też za fotelik zamontowany niezgodnie z zaleceniami producenta grozi nam mandat karny do 150 złotych i 6 punktów karnych.

Zapinaj pasy bezpieczeństwa

Korzystanie z pasów bezpieczeństwa jest obowiązkiem kierującego pojazdem, jak i pasażerów. Reguluje to artykuł 39 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Są jednak wyjątki, których obowiązek ten nie dotyczy – chodzi tu m.in. o osoby mające zaświadczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do używania pasów bezpieczeństwa, o kobiety o widocznej ciąży lub funkcjonariuszy służb porządkowych wykonujących czynności służbowe (ochronne).

Osoby - w tym także seniorzy - które nie mieszczą się w ustawowych wyłączeniach, za nieprzestrzeganie tego obowiązku mogą zostać ukarane mandatem karnym w kwocie 100 złotych i 2 punktami karnymi (stan na listopad 2017 roku). W tym miejscu należy dodać, że rok 2018 może przynieść podwyżkę w mandatach.

Kolejne 100 złotych i 4 punkty karne może otrzymać kierowca za nie upewnienie się, czy pasażerowie zapięli pasy. O ile kierowca udowodni, że poinstruował pasażerów o tym, iż mają zapiąć pasy, a oni tego nie uczynili nie zostanie on ukarany mandatem karnym. W takiej sytuacji mandat w kwocie 100 złotych otrzyma każdy pasażer, który nie dostosował się do zaleceń kierującego pojazdem.

Pasy bezpieczeństwa nie są oczywiście montowane w pojazdach dla mandatów i punktów karnych. Ich głównym zadaniem jest podnoszenie bezpieczeństwa w czasie jazdy, szczególnie w sytuacjach kryzysowych, takich jak kolizje i wypadki drogowe.

W czasie kolizji pasy ograniczają uderzenia oraz utrzymują podróżujących w miejscu i w pojeździe - zapobiegają wypadnięciu lub wyrzuceniu nas z samochodu - ograniczając tym samym potencjalne uszkodzenia ciała. Nierzadko to pasy właśnie, pozwalają nam w ogóle przeżyć.

Czytelników, którzy mają "stalowe nerwy” odsyłamy np. do zdjęć i filmów w Internecie, na których można zobaczyć skutki niezapinania pasów z rzeczywistych wypadków drogowych.

Pamiętajmy o zapinaniu pasów - swoich i pasażerów.

Prowadzę – nie rozmawiam

Nieuwaga może sporo kosztować i mieć poważne skutki. Mowa tu o nieuwadze kierowców, którzy wbrew obowiązującym przepisom, prowadzą rozmowy telefoniczne podczas jazdy samochodem.  

Art. 45 ust. 2 pkt. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym jasno precyzuje:
„Kierującemu pojazdem zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”.

Za niezastosowanie się do obowiązującego przepisu grozi mandat karny w wysokości 200 złotych i 5 punktów karnych (stan na listopad 2017 r.).

Ale nie o pieniądze tutaj chodzi, tylko o fakt, że podczas rozmowy telefonicznej mniej uwagi poświęcamy na prowadzenie pojazdu. Są i takie momenty, w których tej uwagi w ogóle nie mamy. Skupiamy się na rozmowie zamiast na tym, co dzieje się na drodze. Nie dostrzegamy  manewrów i zachowań innych uczestników ruchu drogowego. Nie zwracamy uwagi na znaki i sygnały drogowe. Do tego nie słyszymy co dzieje się wokół pojazdu i na drodze, ponieważ przy uchu mamy aparat telefoniczny.

Często wtedy dochodzi do kolizji i wypadków, również tych śmiertelnych. I niestety mimo, że prowadzone są przeróżne kampanie i akcje społeczne, które uczulają kierowców na takie sytuacje – często okazuje się, że rozmowa telefoniczna w czasie prowadzenia pojazdu ma większy priorytet od bezpieczeństwa naszego i innych uczestników ruchu drogowego. Czasami wystarczy, że stanie się tak, o jeden raz za dużo.

W trakcie prowadzenia pojazdu, odłóżmy na inny czas nie tylko rozmowy telefoniczne, ale i rozmowy z pasażerami. One również nas absorbują i rozpraszają - angażujemy się, gestykulujemy i patrzymy na rozmówcę. Pogadamy sobie, jak bezpiecznie dotrzemy na miejsce, a za „kółkiem” – trzymajmy ręce na kierownicy i skupiajmy się na drodze.