Witamy na portalu BezpiecznySenior.eu

Pierwsza pomoc na drodze

Seniorzy są coraz liczniejszą grupą uczestników ruchu drogowego. Z roku na rok zwiększa się ich liczba. Jednym z czynników podnoszących bezpieczeństwo na drodze jest umiejętność udzielania pierwszej pomocy w razie zagrożenia zdrowia lub życia. Z uwagi na fakt, że senior występuje w ruchu drogowym zarówno, jako pieszy, rowerzysta i kierowca powinien on posiadać podstawową wiedzę z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Rzecz jasna dotyczy to również innych – młodych i średnich wiekiem uczestników ruchu.   

Wiele organizacji i podmiotów publicznych organizuje bezpłatne kursy udzielania pierwszej pomocy. Niestety informacja o tym, często nie dociera do szerokiego grona odbiorców lub jest przez nich ignorowana. Tymczasem nigdy nie wiadomo, kiedy takie umiejętności mogą się przydać.

Poruszając się po drogach, pewnie nie raz byliśmy świadkami różnych niebezpiecznych zdarzeń. Chociaż ich nie chcemy, dobrze jeśli taka sytuacja skończy się jedynie uszkodzeniem pojazdów. Co jednak powinniśmy zrobić w sytuacji, kiedy ucierpi człowiek?

Poniżej przedstawiamy krótką instrukcję:

  1. O ile to możliwe – najszybciej, jak się da należy zabezpieczyć miejsce wypadku – włączyć światła awaryjne, wyłączyć silnik oraz wystawić trójkąt awaryjny (ostrzegawczy).
  2. Unieruchomić inne pojazdy poprzez wyjęcie kluczyków ze stacyjek, o ile ich użytkownicy nie mogą zrobić tego sami.
  3. Dokonać rozpoznania ile osób zostało rannych w zdarzeniu i jakie są ich obrażenia.
  4. Wezwać służby ratownicze (numer alarmowy 112), w tym wskazać miejsce zdarzenia oraz liczbę i stan poszkodowanych.
  5. Udzielić pierwszej pomocy osobom poszkodowanym.
  6. O ile to możliwe zaangażować w powyższe czynności pozostałych uczestników ruchu i świadków zdarzenia.

Warto pamiętać, że za nieudzielanie pomocy, w sytuacji kiedy możemy tej pomocy udzielić, grozi nam kara pozbawienia wolności do lat 3 (art. 162 Kodeksu Karnego).

Być może, w czasie udzielania pierwszej pomocy, konieczna będzie resuscytacja krążeniowo-oddechowa, która polega na naprzemiennym pośrednim masażu serca i wdechach ratowniczych. Upraszczając, chodzi o to, aby w sytuacji zatrzymania pracy serca i braku oddechu u poszkodowanego, zastosować metodę naprzemiennego wykonywania: 30 uciśnięć klatki piersiowej (wyprostowane w łokciach ramiona ustawiamy pionowo na mostku ofiary i uciskamy na głębokość 4-5 cm) oraz 2 wdechów (zatykając nos poszkodowanego) i znowu: 30 uciśnięć, 2 wdechy, 30 uciśnięć, 2 wdechy itd. Jeśli podejmiemy resuscytację - kontynuujemy ją, aż do momentu przejęcia poszkodowanego przez służby ratownicze lub do momentu, w którym poszkodowany sam zacznie prawidłowo oddychać.

Udzielając pomocy poszkodowanemu (wykonując resuscytację) możemy się zmęczyć, ponieważ uciśnięcia powinniśmy wykonywać z częstotliwością 100 uciśnięć na minutę, czyli nieco mniej niż 2 uciśnięcia na sekundę – zatem dość szybko. Jeśli poczujemy, że nie dajemy już rady – poprośmy kogoś innego, żeby nas zmienił. Zmianę należy przeprowadzić bardzo sprawnie, tak by nie przerywać resuscytacji.       

Warto od czasu do czasu przypominać sobie, jak prawidłowo udzielać pierwszej pomocy. Czytelników odsyłamy do profesjonalnych źródeł np. strony Społecznego Stowarzyszenia Ratowniczego. Jednocześnie, jeśli widzimy ogłoszenie o bezpłatnym kursie pierwszej pomocy – weźmy w nim udział. Żadna teoria nie zastąpi praktycznych ćwiczeń na fantomie (manekinie) do resuscytacji, który na takich kursach jest wykorzystywany. Naturalnie, fantom nie zastąpi człowieka, ale pokaże nam, jak będzie reagowało i jak powinno reagować ciało poszkodowanego i jakiej siły powinniśmy użyć.

Zdobycie wiedzy o prawidłowych zachowaniach w trakcie udzielania pierwszej pomocy (czy to na kursie, czy nawet w Internecie) przygotuje nas oraz pozwoli zachować spokój i podjąć  stosowne działania, a samo udzielanie pomocy nie będzie nas przerażało.       

Przy udzielaniu pierwszej pomocy należy również pamiętać o podstawowej zasadzie, która mówi, że powinniśmy jej udzielać dopiero wtedy, kiedy mamy pewność, że nic nie zagraża naszemu bezpieczeństwu. Życie osoby ratującej ma tę samą wartość, jak osoby poszkodowanej.