Witamy na portalu BezpiecznySenior.eu

Sanatorium

Sanatorium było, jest i będzie miejscem spotkań seniorów. Niestety w obecnych czasach trzeba uważać co i gdzie się mówi. Szczególnie jeśli w miejscu tym, znajduje się cała masa obcych nam ludzi.

W takim ośrodku oprócz gimnastyki, zabiegów, kuracji i innych świadczeń jest czas na spotkania towarzyskie, rozmowy, dyskusje i inne aktywności. Na co należy zwrócić uwagę i zawsze mieć gdzieś „z tyłu głowy” to odpowiedzialne postawy z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego, naszej rodziny i majątku.

W towarzystwie warto zachować wstrzemięźliwość i wypowiadać się tylko w tym zakresie i w taki sposób, aby nie przedstawiać za bardzo informacji o miejscu naszego zamieszkania, stanie posiadania, imionach bliskich nam osób i ich miejscu zamieszkania. Dotyczy to osób, które przypadkowo spotkamy na zabiegach oraz osób, z którymi zajmujemy pokój w sanatorium. I nie chodzi tutaj o to, aby oskarżać bezpodstawnie naszych współlokatorów, ale o to, aby przez nieuwagę lub bez zastanowienia nie przenosili tych informacji dalej.

To nie przypadek, że często złodziej wie o nas więcej niż niejeden członek naszej rodziny. Mamy bowiem coś w sobie, że jak spotykamy obce nam osoby, to się otwieramy i „wyrzucamy” z siebie wszystkie żale i pretensje, w tym też szczegółowe informacje dotyczące naszego życia i życia naszych bliskich. Sami w ten sposób niestety możemy ściągnąć na siebie problemy.

Sanatorium to nie miejsce na zwierzenia, nawet jeśli kogoś bardzo polubimy. Niestety nie wszystkie osoby akceptują takie postawy. I szkoda. Wyobraźmy sobie, że pochwalimy się gdzieś przy stoliku w sanatoryjnej restauracji o posiadanych kosztownościach, dopowiadając, że trzymamy je w drewnianej szkatułce w szafie. Do tego dopowiemy jeszcze gdzie mieszkamy. W ten sposób możemy sami na siebie ściągnąć kłopoty, ponieważ ktoś siedzący obok może dokładnie te wszystkie informacje zapamiętać, a wiedząc, że nie ma nas w domu (przecież przebywamy w sanatorium i będziemy w nim jeszcze jakiś czas) może ze spokojem włamać się i okraść nas.

Opisywana wstrzemięźliwość powinna obejmować także podawanie naszego numeru telefonu – może on bowiem zostać później wykorzystany do oszustw np. metodą na „wnuczka”.

Nasza ostrożność powinna być również wzmożona przy nowych znajomościach. Jak podała na swojej stronie internetowej Komenda Miejska Policji w Poznaniu, miało tam miejsce dziwne zdarzenie.

Piotr L., mieszkaniec Kędzierzyna Koźla, będąc w sanatorium poznał 50-letnią poznaniankę. Jak czytamy w komunikacie: „Zaprzyjaźnili się i po zakończeniu turnusu postanowili się spotkać. Mężczyzna przyjechał odwiedzić swoją znajomą do Poznania. Jeszcze tego samego wieczora, gdy zarówno właścicielka mieszkania jak i jej córka oraz narzeczony już spali, ukradł kobiecie telefon. Następnie próbował wyjść z mieszkania. Wtedy obudzili się domownicy. Mężczyzna w kierunku twarzy swojej znajomej rozpylił gaz pieprzowy jednocześnie obezwładniając ją.

Piotrowi L. udało się uciec z mieszkania ze skradzionym telefonem. Zapomniał jednak o swojej torbie z dokumentami i rzeczami osobistymi. Domownicy natychmiast o zdarzeniu poinformowali policję. Po kilkunastu minutach mężczyzna wrócił po swoje rzeczy. Gdy 50-latek wchodził po schodach prowadzących do mieszkania znajomej został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Telefon o wartości 500 złotych, który został skradziony przez mężczyznę został odzyskany. Piotr L. przyznał się do popełnienia przestępstwa. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności”.

Cóż więcej tu dodać? Uczmy się na cudzych błędach.