Witamy na portalu BezpiecznySenior.eu

Oszustwa parkingowe

Zwracamy uwagę na dwa kolejne oszustwa, które najczęściej wykorzystywane są na większych parkingach przy galeriach handlowych lub supermarketach oraz gdy jesteśmy zmęczeni zakupami i zależy nam na czasie, bo chcemy szybko wrócić do domu. Jest to równoznaczne też z naszą mniejszą ostrożnością.

Metody kradzieży samochodów są różne i ciągle powstają nowe. Te, które przytaczamy poniżej - nie wymagają od złodzieja pokonania auto-alarmu i odpalenia samochodu bez kluczyka. Tutaj sami „oddajemy” auto.

Pierwszym z nich jest „oszustwo na kartkę”. Zazwyczaj, po powrocie do samochodu z zakupami, bez szczególnego przyglądania się naszemu pojazdowi, szybko wkładamy do niego zakupy, wsiadamy za kierownicę, odpalamy silnik i chcemy ruszać – a tu niespodzianka. Jakaś duża kartka (np. A4) zasłania nam widoczność (z przodu, z tyłu, czasami z boku). Myślimy sobie – „pewnie reklama”. Zaciągamy więc hamulec ręczny i wychodzimy z auta usunąć przeszkodę. Zostawiamy przy tym otwarte drzwi – przecież się śpieszymy, a to zajmie tylko chwilkę. Na ten właśnie moment czeka oszust. Nie wiadomo nawet skąd, nagle do naszego samochodu ktoś wskakuje i po prostu odjeżdża. Ma przecież w pełni przygotowane auto do jazdy.   

Kolejnym oszustwem parkingowym jest „oszustwo na butelkę”.

Sytuacja podobna do poprzedniej. Wchodzimy do samochodu, odpalamy silnik, ruszamy - aż tu nagle coś się dzieje, coś trzeszczy i strzela pod naszymi kołami. Pełni obaw - zaciągamy ręczny i wychodzimy z samochodu sprawdzić o co chodzi. Dalsze wydarzenia - jak powyżej - nasz samochód odjeżdża bez nas.

Podobnych sposobów jest znacznie więcej. Być może sami nieraz widzieliśmy takie zachowania kierowców, które same proszą się o kradzież ich samochodów. Otwarte na oścież drzwi, załączony silnik, włączone światła – a kierowca poza samochodem, nieraz nawet bardzo daleko i zajęty rozmową z drugą osobą lub przez telefon. Spotyka się również sytuacje pozostawiania samochodu na ulicy, gdzie np. stojąc przed przejściem dla pieszych, przed przejazdem kolejowym lub na czerwonym świetle – kierowca „wyskakuje na chwilę” wyciągnąć coś z bagażnika, bo akurat mu się przypomniało. Problem w tym, że zamiast „chwili”, grzebie w bagażniku pół godziny, piesi dawno przeszli, pociąg przejechał, a czerwone zrobiło się zielone. Bywa, że sami mamy ochotę wsiąść takiemu kierowcy do auta i dla „nauczki” odjechać.   

Poza tym, że tego typu zachowania utrudniają życie innym użytkownikom dróg, ściągają na stosujących takie praktyki zagrożenie w postaci kradzieży pojazdu.        

Warto wypracować nawyk, że jeśli opuszczamy samochód nawet „na chwilę” zawsze wyłączajmy silnik i wyciągajmy kluczyki ze stacyjki. Oczywiście, nie na środku jezdni. Zaoszczędzi nam to wiele stresu, a nie zajmuje dużo czasu. Warto również zerknąć na samochód, a nawet obejść go przed podróżą. Jeśli oszust wybrał nas sobie na potencjalną ofiarę – bacznie obserwuje nasze zachowanie. Zauważenie nieprawidłowości przed jazdą i usunięcie ewentualnych przeszkód – zniweczy plany oszustów, a nam zapewni bezpieczeństwo.

Dobrze również pamiętać, że kradzież pojazdu w sytuacji, gdzie pozostawiamy kluczyki w stacyjce nie jest uznawana przez większość ubezpieczycieli w ogóle za kradzież. Wobec tego nie otrzymamy też żadnego odszkodowania. Po prostu podarujemy samochód złodziejowi na własne życzenie.